Właściwie to sama nie wiem!

Sama rzecz jest dość napięta, ale czuję fajne rozluźnienie przed sobotą i niedzielą (które nota bene i tak są pracujące dla mnie). Fuck up goni fuck up - tego życzę sobie jak najmniej.

Wracając do piątku i odwilży nie tylko na dworze, kumulacja niektórych projektanckich tematów sprawia u mnie, że wzrasta wydajność i chce się więcej i lepiej. I o dziwo wychodzi. Tylko czasem pojawia się na ramieniu siedzące zwątpienie "czy passa dobrego pomysłu może być nieskończona?" Czy jest gdzieś granica między ciągłą wydajnością, a znużeniem i wypaleniem? Nie chcę odpowiedzi. Kalendarz tyje od zapisanych kart, a właściwie trzy kalendarze.

Pierwszy - zasadniczy - mieści wszystkie najistotniejsze daty, terminy etapów, mikro rysunki i wolne myśli; drugi - przypisany tylko i wyłącznie do długofalowej współpracy; trzeci - to ściana, na którą patrzę. Zalepiona różowymi kartkami. Demon zapomnienia nie śpi, należy go wypędzać.

Bodźcuję się nieustannie. Dokumentalne filmy, tkaniny, migające obrazy, muzyka, stare versus nowe. Moda, mix połączeń. Ostatnim faworytem został Drien van Noten, dorobek jako projektanta mody, a także te nowe kolekcje na 2018/2019. System pracy, myślenia o produkcie, współpraca z ludźmi. No i Antwerpia. Jest w tym coś szlachetnego, skromnego, wizjonerskiego, a jednocześnie łechce po czymś niewidzialnym.

Dries van Noten Men A/W 2018/19

Dries w jednym z wywiadów wspomniał, że zainspirował się bardzo obrazami Francisa Bacon'a, który także dla mnie jest bardzo ważnym artystą. Nadrealne perspektywy, samotność, palety barw. Coś czego tu nie opiszę, a co zawiesza mój wzrok na tych obrazach. Myślę, że nie jestem odosobniona w tych uczuciach. Po prostu lubię kiedy jest dziwnie. Załączam także link do przyjrzenia się bliżej Study for Velazquez Pope II, które znajduje się w zbiorach Musei Vaticani

 

Francis Bacon - Portrait of Henrietta Moraes  /  Study for Velazquez Pope II   KLIK

Francis Bacon - Trzy studia do portretu Luciana Freuda (1969)

A piszę to znad kolejnej wizualnej rozgrywki, wyzwania.

Słucham dziś nowego Rasmentalism, Khruanbin, Jacka White'a. Chłonę piękne partie basu. Dziękuję za kolejne nieprzespane noce!

Niech załączony obrazek z galopującymi końmi będzie dobrą zapowiedzią na najbliższe dwa dni, a także - jak w moim przypadku - niech będą symbolem, który otwiera 2018 na nowe, coraz to lepsze wyzwania. Luźny piątek czy napięty grafik? Napięty piątek i luźny grafik. 🙂

B!